Bolesław Leśmian

(1878-1937)

Leśmian jest dla mnie głównie autorem niezwykłych erotyków, w których namiętność jednym uściskiem przekracza granicę życia i śmierci. Kobieta - natura wcielona, kobieta - demon, kobieta - ofiara, dla której miłość jest jednocześnie poznaniem i śmiercią. Przedziwny leśmianowski Bóg: jak natura okrutny, jak człowiek - nieprzewidywalny, oddalony poza ludzką miarę dobra i zła.
 

Usta i oczy

W malinowym chruśniaku

[W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem]
[Śledzą nas... Okradają z ścieżek i ustroni]
[Taka cisza w ogrodzie, że się jej nie oprze]
[Hasło nasze ma dla nas swe dzieje tajemne]
[Zazdrość moja bezsilnie po łożu się miota]
[Z dłońmi tak splecionymi, jakbyś klęcząc, spała]
[Wyszło z boru ślepawe, zjesieniałe zmrocze]
[Czasami mojej ślepej posłuszny ochocie]
[Ty pierwej mgły dosięgasz, ja za tobą w ślady]
[Zazdrośnicy daremnie chcą pochlebić pierwsi]
[Zmienionaż po rozłące ? O, nie, nie zmieniona !]
Nocą umówioną

Po ciemku

[Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz]

Przyjdę jutro, choć nie znam godziny